Obserwatorzy

niedziela, 11 października 2015

Coś się kończy, coś zaczyna...

U mnie jest trochę dziwnie, bo kończę jedną rzecz, a zaczynam kilka następnych:)).
Udało mi się skończyć kolejną "panią w kapeluszu":





Przymierzam się do następnej, ale tym razem na białym tle, lekka odmiana dobrze mi zrobi:), ale zanim to nastąpi wzięło mnie troszeczkę na szydełko i zaczęłam kolejną koronkę:






Tym razem w kremowym kolorze, znalazłam ją w internecie i nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem próbki, ale żeby nie wypaść z wprawy rozpoczęłam kolejną ze znanego już wzoru tylko nici zmieniłam, podobno koronek nigdy za dużo:)):


Lekko się zakoronkowałam i zaczęłam kolejny lambrekin:





Jak w poprzednim ten sam wzór będzie wyhaftowany na lnie, ale do tego dopiero się przymierzam, naszykowałam już len i mulinę:).
Lambrekin, który robiłam poprzednio jest już uszyty, wyprany, wykrochmalony, czeka tylko na prasowanie i prezentację, ale to w najbliższym czasie:).
Koronki, koronki, a przerywnikiem będzie okrągła serweta:





Brakuje mi tylko 20 rzędów do skończenia, więc lada moment będę miała czym się pochwalić:).
Jesień w tym roku mamy piękną, więc żeby ją uwiecznić zaczęłam dłubać listki, trochę nieudolnie, bo dawno nie robiłam, ale dojdę do wprawy:









Na blogach i forach widzę coraz więcej robótek świątecznych więc i ja coś tam zaczęłam:





Zawieszka na ścianę, tylko jeszcze nie wiem na czym zawieszę, ostatecznie na kijku bambusowym, coś wymyślę, trochę czasu jeszcze mi zostało:).
Nie byłabym sobą jakbym nie znalazła jeszcze czegoś oryginalnego, co bardzo mi się spodobało:





To by było na tyle, lecę na popołudniową kawkę i świeżutką karpatkę, a później przygotowania do nowego tygodnia, jutro wstaję o 5.30:)).
Pozdrawiam Wszystkich jesiennie i cieplutko:).
Małgosia.

poniedziałek, 28 września 2015

Krótko i w biegu:).

Ten post miał ukazać się w sobotę, bo przecież każdego 26 danego miesiąca miałam chwalić się urobkiem w czerwonym domku, ale nie zawsze bywa tak, jak zaplanujemy:(.
W sobotę po 10 godzinach w pracy i ogarnięciu w domu ( skończyłam około 21), nie miałam siły nawet na "kiwnięcie palcem w bucie", po prostu usnęłam w fotelu z kubkiem herbaty w ręce:).
Dzisiaj nadrabiam zaległości, choć z czasem też jest kiepsko.
Nie wyhaftowałam zbyt wiele, ale zawsze coś:):






Mam cichą nadzieję, że w przyszłym miesiącu będzie więcej:).
Narzekając notorycznie na brak czasu udało mi się popełnić dwie poduszki w stylu "eko", budując napięcie zacznę od...:





Jak się domyślacie jest to tył, a konkretnie zapięcie, jako, że podusie miały być naturalne, to żadnych zamków, guzików, więc powstały takie fikuśne wiązania. Poduszki w 100% to czysta bawełna więc spełniły swoje założenia:).
Przód prezentuje się tak:





Koronka nie wymyślna, ale nawiązując do tyłu dorobiłam troczki z kwiatkami, myślę, że całość ma swój urok i nie przedobrzyłam:).
A tutaj obie razem:









W planach mam następne, ale o tym przy okazji.
Dzisiaj już się zwijam, bo miało być krótko:).
Pozdrawiam Wszystkich jesiennie i cieplutko:).
Małgosia.

niedziela, 20 września 2015

Czarny - biały i starocie.

Jesień za progiem, przyroda zaczyna zmieniać kolory, a u mnie dominują dwa kolory: czarny i biały:






Szperając po internecie i blogach natknęłam się na głowy kobiet w kapeluszach, a konkretnie znalazłam je tutaj. Jak to u mnie bywa musiały swoje odleżeć, żebym znalazła pomysł, jak je wykorzystać.
Ostatnio szukałam wzorów na poduszki i doszłam do wniosku, że moje panie wystąpią właśnie w takiej roli.
Żeby było ciekawiej to jedne będą białe na czarnym tle, a inne czarne na białym tle, a że pierwsza wersja miała zawisnąć na ścianie, więc zaczęłam także obrazek pierwszej z nich:




Fotograf ze mnie kiepski, nie pomyślałam o tle:((.
Troszeczkę się rozpędziłam i powstała następna:




Chwilami dostaję oczopląsu, ale wciągnęły mnie te panie i już następna się wyłania:




Jest ich kilka więc dłubania będę miała troszeczkę:)).
W ostatnim poście obiecała pokazać coś ze skończonych zaległości, więc się chwalę:




Udało mi się skończyć koronkę na moją półeczkę, trochę mi wstyd, bo kredens ma koronki już od dwóch lat:):




W ramach zakańczania druga koronka doczekała się finału, ale za to w trzech kawałkach ( bo na tyle wystarczyło mi nici):













Chwilowo została "spakowana" i poczeka na swoje wykorzystanie:)).
I to by było na tyle:), idę podłubać czerwony domek, bo to przyjemność specjalnie na niedziele.
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko:).
Małgosia.
 












środa, 26 sierpnia 2015

Miesiąc minął i ...

nie udało mi się popełnić żadnego posta:(, nie chcę się usprawiedliwiać, ale jakoś tak wyszło:).
Dzisiaj 26-ty, więc wypadałoby pochwalić się urobkiem w "Salu z czerwonym domkiem", coś tam dłubałam, ale nie tyle ile bym chciała, ale każdy krzyżyk więcej to bliżej końca:





Przybyło kilka kolorów, oczywiście nie wytrzymałam i nie kończąc pierwszej strony zaczęłam następną, ale ciągle chciałabym więcej, a tu trzeba skrupulatnie ścibolić krzyżyk przy krzyżyku i czasami kolory tak się zlewają, że przechodzi mi ochota, ale dobrze, że tylko na chwilę:).
Nie byłabym sobą gdybym w między czasie (fantastycznie pojemne określenie) nie zrobiła czegoś nowego, a raczej starego, oczywiście kolejna chusta wg znanego wzoru:).
Tym razem w kolorze czarnym:




Nawet słonko zaglądało co takiego zrobiłam:




Korci mnie, żeby tym wzorem zrobić letni kocyk w kwadracie, ale do tego muszę jeszcze dojrzeć.
Z drutami oczywiście się nie rozstałam, gdyż zaczęłam ażurowy sweterek cudnym wzorem, ale trochę skomplikowanym, bo oczka trzeba liczyć na prawej i lewej stronie, ale jak to mówią "dla chcącego nic trudnego", mam nadzieję, że sprostam temu wyzwaniu:):




Mała zajawka i multum pracy przede mną:).
Na koniec małe coś z większej serii:




Królowa kwiatów zawitała na moim tamborku, nawet oprawę będzie miała piękną:




Na dzisiaj koniec chwalenia się, czas zabrać się za robotę i kończyć zaczęte już prace, mam nadzieję, że będę miała coś do pokazania następnym razem:).
Pozdrawiam Wszystkich wieczorowo, letnio i cieplutko:)).
Małgosia. 

piątek, 31 lipca 2015

Sal z chatką czerwoną i...

Chęci były, ale rzeczywistość zrobiła swoje. Po raz kolejny mój komputer zastrajkował i nie mogłam w terminie pokazać co się u mnie dzieje w temacie haftu "czerwonej chatki", a troszeczkę się zadziało:



To około 200 krzyżyków, a jakoby nic, jeszcze sporo pracy przede mną, ale wiem, że warto:).
Z haftowania tego obrazka zrobiłam sobie rytuał, bo wyznaczyłam sobie niedzielę na tę przyjemność, a także postarałam się o oprawę wizualną:


W moich zapasach wynalazłam odpowiedniej wielkości pudełko, wyścieliłam je serwetką i zaczęłam składać tam materiały potrzebne do haftu. W tej chwili nie ma tego za dużo,  kupiłam na razie 30 pasemek muliny, myślę, że przy moim tempie haftowania wystarczy mi na jakiś czas. Jak na razie pierwsza strona na tapecie, a jest ich przecież osiemnaście:


Pozostałe kolory będę dokupywała w miarę potrzeby, więc nie będzie szoku finansowego, a przyjemności będzie sporo:


Mam nadzieję, że 26 sierpnia pokażę więcej i w terminie:).
A teraz składam mój kramik z przyjemnościami:)):


Kolejne podejście w niedzielę, a to już za kilka dni, nie mogę się doczekać, na razie pudełeczko zamykam i cierpliwie czekam:


Pogoda u nas na pomorzu zachodnim iście jesienna, ale wierząc meteorologom za kilka dni ma się poprawić, więc skończyłam różową sukieneczkę:


Jednak warto magazynować resztki:))
Myślę, że mała elegantka ponosi ją jeszcze tego lata:):


Bardzo lubię robić ciuszki milusińskim, trochę mniej grymaszą niż ci duzi:)):


Nawet Zosia została zaangażowana do pracy:)):


Koniec chwalenia się, wracam na ziemię i zabieram się za następne projekty, a zebrało się tego sporo.
W następnym poście pokażę co mi roi się w głowie:)).
Tego posta mogłam napisać dzięki zlitowaniu się mojego PM:)), nie lubi, jak grzebię w Jego zabawkach, myślę, że następny też popełnię na tym samym sprzęcie:).
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko letnio-jesiennie:)).
Małgosia.

sobota, 11 lipca 2015

Złośliwość przedmiotów martwych.

Ponad trzy tygodnie walczę z moim staruszkiem komputerem ( czas wymienić na nowszy model:))), a okazało się, że to jednak nie to. Jakiś czas temu przeniosłam moje robótkowo w inne miejsce w domu ( pracownię oddałam córce we władanie) i już wtedy zaczęły się problemy z zasięgiem, a i przyplątało się jeszcze kilka pomniejszych, aż w końcu odcięło mnie od świata. Starałam się zaglądać na Wasze blogi z komputera męża, ale to tylko namiastka, bo nie lubię pracować na nie swoim sprzęcie. Kilka dni temu poskarżyłam się synowi na mojego staruszka i zdalnie ( 250 km) spróbował mi pomóc, efekty znośne, bo mogę choć w małym ( ale zawsze coś) zakresie korzystać z internetu, a co za tym idzie popełnić kolejnego posta:).
U mnie dzieje się sporo, trochę wymyślam ja, a resztę przyjaciółki i znajome, więc nie mam wolnych przebiegów.
Dzisiaj z pod szydełka wyszła letnia bluzeczka:


Prościutka w formie, ale urocza, w sam raz na letnie wyjścia.
W oryginale jest zrobiona z cieniutkiej włóczki, ale jaj ją popełniłam z cienkiej bawełny, takiej na serwetki:


W dotyku jest bardzo mięciutka, myślę, że w noszeniu się nie zmieni.
Cały urok tej bluzeczki tkwi w szczegółach:


Karczek z drobnych kwiatków tworzy jej charakter, taki letni, a aplikacja z większych kwiatków dopełnia całość. Nawet Zosia nabrała chęci do pozowania ( ostatnio bardzo się rozleniwiła):


W realu prezentuje się o wiele ciekawiej:


Teraz tylko sprawdzenie, jaka będzie w noszeniu.
Podczas ostatnich upałów doszłam do wniosku, że potrzebne jest mi ażurowe bolereczko do letnich sukienek, bo gdy rano ( 6.30) biegnę do pracy tak głupio paradować w kiecce na ramiączkach, więc wyszperałam z zapasów czarny kordonek i trochę koralików i powstało takie małe coś:


Niby nic, a jak cieszy:)), w rozmiarze 40++, więc jest nadzieja, iż zostanie u mnie na dłużej:)).
Na tyle odrobinkę zaszalałam:


Szaleństwa nigdy za dużo:))
Wykorzystałam też koraliki, ale ich za bardzo nie widać, ale bolerku dodają smaczku:


Na koniec coś w kolorkach, oczywiście dziewczyńskich, czyli odrobina różu:


W efekcie końcowym ma to być tunika dla małej strojnisi, wielbicielki tego koloru.
Wzorek niewyszukany:


Jeszcze kilka rzędów i zabiorę się do wykańczania, całość zaprezentuję w następnym poście.
Dzisiaj  to wszystko, więcej pokażę następnym razem.
Pozdrawiam cieplutko Wszystkich do mnie zaglądających:).
Małgosia.