Obserwatorzy

niedziela, 10 listopada 2019

Przygotowania rozpoczęte.

Przygotowania do Świąt rozpoczęte:)).
W internecie zatrzęsienie wzorów, ale mi spodobało się tylko kilka.
Pierwsza to choinka:



Taka niepozorna, ale z kolorowymi dodatkami będzie się wspaniale prezentowała w oknie.

Drugi to aniołek, który bez skrzydełek może być dzwoneczkiem:


Aniołek zawiśnie na choince, na czerwonej wstążeczce.

Najbardziej zadowolona jestem z dużego aniołka- zawieszki:


Taka zawieszka ma kilka możliwości wykorzystania, gdzie będzie u mnie jeszcze nie wiem, ale dodałam już mu kolorki:



Wylądował na drzwiach, bo fajnie się tu robi zdjęcia, ale też może zostać tu na dłużej:).

Takie drobiazgi, a cieszę się, jak dziecko z lizaka:).

W kąciku czytelniczym kolejna seria:


Bardzo często to co najważniejsze mamy pod nosem, ale tego nie widzimy. Dopiero przypadek sprawia, że wpadamy na prawidłowe tory. Świetnie się czyta, a jest co, bo przede mną jeszcze trzy części.

Dzisiaj tylko tyle, zabieram się za większe projekty, którymi pochwalę się za jakiś czas.
Pozdrawiam Wszystkich jesiennie i cieplutko:).

Małgosia.

niedziela, 3 listopada 2019

Urodzinowe serca i ptaszki:).

W tym roku moja przyjaciółka w prezencie urodzinowym zażyczyła sobie szydełkowych ptaszków i serc (zawsze robię Jej prezent własnoręcznie).
Trochę poszperałam, trochę pomyślałam i zabrałam się do roboty:




Pierwsze na szydełko wpadło malutkie serduszko.


Następne troszeczkę większe.


Kolejne przypomina mi pierniczek, a może precelek?


To najbardziej dorodne.


Wszystkie w pełnej krasie.
Z ptaszkami poszło mi szybciej:


Zakochałam się w nim,


We dwóch zawsze raźniej.


W gromadzie weselej:).
Prezent się udał, obdarowana zadowolona.

Chwalę się, udało mi się zakończyć kolejną kartkę w moim domku:




Kolejne wyzwanie przede mną, sporo nitek, cała gama kolorów i ciekawość, jak będzie wyglądała kolejna część.

W książkowni kolejna część Jagodna:


Życie toczy się dalej, każdy z bohaterów, ma swoje wzloty i upadki, a obok stoją przyjaciele gotowi w każdej chwili pomóc, czekam na kolejną część.

Dzisiaj typowo jesienna niedziela, deszczowa i słotna, akurat do posiedzenia w głębokim fotelu z robótką w dłoni i kubkiem aromatycznej herbaty pod ręką, a jako przerywnik dobra książka:).

Cieplutkiej niedzieli Wszystkim życzę:)).

Małgosia.

niedziela, 20 października 2019

Kolorowa jesień.

Jesień ma największą gamę kolorów i chyba wszyscy jesteśmy pod jej urokiem.
Z myślą o barwach jesieni ,chłodnym powietrzem i zamglonym krajobrazem powstała taka chusta:




Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła czegoś po swojemu, oczywiście było tak i tym razem.
Projekt tej chusty mignął mi w internecie i zalągł się w mojej głowie na dłużej, tam osobno robiło się środek, potem dorabiało kolorową wstawkę, a na końcu wykańczało brzeg. Moje myślenie poszło na skróty i z wrodzonego lenistwa postanowiłam to połączyć i zrobić w jednym kawałku:).
Myślenie przeszło w realizację:


Wyszła spora ok 200x100, oczywiści zapomniałam zmierzyć i przed chwilą mierzyłam kanapę:)).
Wzór najprostszy z możliwych, czyli ścieg francuski, ale najwięcej czasu zajęło mi połączenie wszystkich trzech części w jedno.
Robiłam z doskoku, bo u mnie tysiąc myśli na minutę i ciągle zaczynam coś nowego:)):


W poprzednim poście bardzo pomagała mi Lusia, zawijając się w robótkę, a ja cierpliwie machałam drutami:


Na końcówce miałam już dość, monotonny wzór i ogromna robótka na kolanach, a pod nią jeden, albo i dwa koty:)), jednak wytrzymałam i odcięłam nitkę o 23.30, oczywiście chwyciłam za komórkę i zrobiłam kilka zdjęć na gorąco:



Zosia lekko zaspana, ale chętnie pozowała:).
Więcej zdjęć na nowej właścicielce, mojej koleżance z pracy Agnieszce:





Widać zadowolenie, co i mnie cieszy, już chłodne wieczory i poranki, a pracę zaczynamy i kończymy o różnych godzinach, więc taki otulacz spełni swoją rolę:).

Rośnie też kolejna chusta dla mojej córci:


Listek do listka i będzie coś nowego.
Jak wcześniej pisałam u mnie pomysłów wiele, więc kolejna chusta wskoczyła na druty:



Skończę za jakiś czas, bo teraz co innego mam na tapecie:).

Nie zapominam także o książkach:


Historia, sensacja i związane z tym losy ludzi, czyta się jednym tchem, polecam:).

Tym razem zaczęłam niedzielę postem, a teraz będę się cieszyła wolnym dniem.
Życzę Wszystkim udanej niedzieli i pozdrawiam cieplutko i jesiennie:).

Małgosia







niedziela, 13 października 2019

Wszystko i nic...

Chyba się zakręciłam, dłubię coś każdego dnia, a co do czego, to nie mam czym się pochwalić.
Chciałabym wszystko na raz skończyć, ale nie daję rady, a zwłaszcza wtedy gdy mam pomocnice:



Lusia, która rzadko wskakuje na kolana właśnie postanowiła powylegiwać się:).


Nie dłub, tylko mnie głaszcz:).


Cóż miałam robić, odłożyłam robótkę i miziałam moją kociznę:).


Już zbyt wiele nie zostało do końca, ale wiecznie coś stoi na przeszkodzie:)..
Kilka dni temu moja przyjaciółka zapytała, czy nie mam zawieszki z ptaszkiem, miałam tylko usztywnianie i gotowe:



Druga przyjaciółka miała obfite zbiory lawendy, więc przydałyby się malutkie lniane woreczki. więc przysiadłam i...



W między czasie powkurzałam się na moją bakopę, całe lato kwitła, jakby chciała, a nie mogła, a teraz szaleje:



Rośliny też mają swoje dobre i złe chwile, już pomału zabieram się za przygotowanie tarasu do zimy, aż szkoda mi wyrzucać jednoroczne rośliny, codziennie sprawdzam pogodę długoterminową i cieszę się kolorami na moim tarasie.

Teraz będę cieszyła oczy kolorami w moim domku:





Co raz dłuższe wieczory sprzyjają czytaniu:


Trzecia część serii o siostrach bliźniaczkach, które  po raz kolejny uczestniczą w zawirowaniach świata. Czekam na kolejną część z utęsknieniem.

Kolejna niedziela się kończy i prawie szok, w tej chwili  +18 stopni, przyroda szaleje. Lubię ciepłe jesienie, kolorowe liście, szeleszczące wędrówki po parku, oby, jak najdłużej.

Pozdrawiam Wszystkich kolorowo i jesiennie:).

Małgosia.

niedziela, 29 września 2019

Ważki w locie.

Choć lato już odeszło u mnie latają ważki:):



To nowa chusta dla wielbicielki ważek, mojej córci:).


Od początku podobał mi się ten wzór i robienie go sprawiło mi wiele frajdy:):


Każdy moment był dobry, żeby postawić kilka słupków.


I oto ważki w pełnej krasie:


Nawet na tarasie:).


Dobrze, że nie odfrunęły, bo Zosia mogła się w nie opatulić.
Nie tylko Zosia, ale moja koleżanka Sylwia także:





Chusta na tle wrzosów i lawendy dobrze się prezentowała.
Mój wrzosik też pięknie się rozbujał:


Służy mu tegoroczna mokra jesień:).

W jesiennych klimatach zaczęłam kolejną chustę:):


Mam cichą nadzieję, że skończę tej jesieni:).

Dłuższe wieczory, to i czytanie przyjemniejsze:


Chociaż tę książkę czytało mi się dosyć wolno, przydało się czytanie ze zrozumieniem, cieszę się, że przez nią przebrnęłam, dała mi ona wiele do myślenia.
Moja przyjaciółka oglądała film nakręcony na podstawie tej książki, chyba na razie nie mam ochoty go oglądnąć, wolę książki i to te tradycyjne, papierowe.

Kończy się niedzielny wieczór, jutro ostatni dzień września i kolejny miesiąc przed nami.

Życzę Wszystkim pięknej jesieni:).

Do następnego postu.

Małgosia.