Obserwatorzy

piątek, 15 września 2017

Woreczek bieliźniany nr 8 - z monogramem:).

Kolejny woreczek, tym razem z monogramem:



Wyszedł bardzo eteryczny i delikatny, haftowałam nitką jedwabną i kolorami wybranymi przez przyszłą właścicielkę:


W realu haft jest lekko połyskliwy:).


Mam nadzieję, że spełni swoją funkcję.


Uwielbiam robić takie drobiazgi:).


Wykończenie standardowe, ale bardzo subtelne, nie przytłacza haftu.

Myślę, że nie zanudziłam Was moimi woreczkami, mam w planie jeszcze klika,ale to za jakiś czas.


Jeszcze kącik czytelniczy:


Trzecia część i już ostatnia, a szkoda, bo czytało się wspaniale:))), ale co dobre szybko się kończy.
Czy można żyć w dwóch światach? Czasami przydałaby się taka ucieczka, ale lustro w mojej łazience nie ma takich zdolności:)).


Czy można kochać za bardzo? Czy warto? Jak wiele trzeba poświęcić, i czy koniecznie siebie?

Na dzisiaj tyle, jeszcze chwilę podziergam, żebym miała czym się pochwalić w następnym poście:).
Pozdrawiam cieplutko i serdecznie:).
Małgosia.

piątek, 8 września 2017

Co nie co...

W ostatnim poście obiecałam pokazać co dłubię na szydełku, więc dotrzymuję słowa:


Popełniłam bieżnik , miał być w stylu rustykalnym, chyba mieści się w tych granicach.


Miejsce docelowe na stylowej ławie, więc na moim stole prezentuje się, jako tako:).


Choć nie przepadam za wzorem ananasów, to w tym w bieżniku bardzo mi się podoba.


Wyprany, wykrochmalony czeka na zmianę miejsca:).

Jako, że minął kolejny miesiąc chwalę się postępami w moim domku:


Z każdym krzyżykiem bliżej końca:


Widać pierwszą lukarnę i mam nadzieję, że w najbliższym czasie spadnie kolejna kartka,a ja przesunę się w prawo i dobrnę do brzegu, a później praca w dół, ależ mam dalekosiężne plany:)).


Kącik czytelniczy otwarty:


Książka grubaśna, ponad 700 stron, ale czyta się "lotem błyskawicy":).
Jak bardzo można zniszczyć sobie i innym życie dążąc do upragnionego celu?
Okazuje się, że można, ale czy warto? Warto, życie wybacza nam wiele potknięć.


Kolejna seria:), jestem w trakcie drugiego tomu, czekam na trzeci.
Jedno małżeństwo z czterdziestoletnim stażem i cztery córki, które nie do końca są szczęśliwe.
Szczęśliwy dom nie do końca jest taki szczęśliwy, ale nad tym trzeba pracować:).

Następnym razem kolejny woreczek, ale już dużo dzieje się na drutach, bo przecież jesień za pasem:).

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko i dziękuję za odwiedziny u mnie:).

Małgosia.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Woreczki bieliźniane nr 7 dla "grzecznych dziewczynek":))).

Kolejny woreczek bieliźniany tym razem dla bardzo "grzecznej dziewczynki":


Dzisiaj ostatni dzień wakacji, ale na małe szaleństwa zawsze jest pora:)).


Mam nadzieję, że nowej właścicielce taki motyw przypadł do gustu.



Zastanawiam się nad następnym woreczkiem, a pomysłów mam wiele:).


Woreczek w całej okazałości, mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę mogła haftować takie woreczki:).

U mnie nie ma wolnych przebiegów, więc następnym razem coś wydłubanego szydełkiem.

Ostatnio uśmiałam się  z siebie, bo zaplanowałam przesadzanie storczyków, a one zrobiły mi psikusa.
Po kwitnieniu przestałam je podlewać, żeby lekko przeschły i nie zawiązały nowych kwiatów, ale nie przewidziałam, że duża wilgotność powietrza pokrzyżuje mi plany, moje storczyki zakwitły:



Bordowy to prezent od Rodziców na urodziny, od sześciu lat w tej samej doniczce, więc zmiana wskazana:).





Białego dostałam kilka lat temu od syna na Dzień Matki, rozrósł się niesamowicie, z jednopędowego zrobił się wielopędowy i wymaga nie tylko przesadzenia, ale rozsadzenia.
Teraz muszę znowu czekać, aż przekwitną:)).


W kąciku czytelniczym kontynuacja:


Natalia i Nina w akcji, jak zwykle wątek kryminalny, tym razem akcja w dużej części umiejscowiona jest na Helu.


Siostry Drop zaszalały w Paryżu, nie obyło się bez obecności Natalii i interwencji Szprota.
Trochę szkoda, że to koniec, ja uparcie czekam na następne części, na pewno kilka:)).


Koniec przyjemności, bo jutro "do roboty", ale za tydzień urlop, więc mam nadzieję na nadrobienie zaległości blogowo-robótkowych:).

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i cieplutko:).

Małgosia.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Cieplutko...

Lato w tym roku Nas nie rozpieszcza, a już teraz w sierpniu wieczory i poranki są coraz chłodniejsze, więc czas najwyższy zaopatrzyć się w coś cieplutkiego:


Sezon dziergano-włóczkowy rozpoczęty, u mnie kamizelką:).
Kamizelka klasyczna, ale za to ze wzorem ostatnio przeze mnie ulubionym, czyli irlandzki warkocz.


Tył prosty oszukanym ryżem(na prawej stronie oczka: 1 prawe, 1 lewe, a na lewej wszystkie prawe).


Obowiązkowe kieszenie, u mnie wpuszczane.


Pachy wykończone plisą ze ściągacza.


Dekolt malutki żeby było cieplej, trochę się nakombinowałam, żeby równo wyszedł mi warkocz.


Ogólnie może być:))). nie zdążyłam przyszyć guzików, bo nowa właścicielka zabierała kamizelkę w podróż i na miejscu miała je przyszyć. Z tego co się dowiedziałam kamizelka ociepla letnie wieczory:).

Jak zwykle chwalę się moim obrazkiem, coraz więcej na nim widać:)):


Jeszcze daleko do końca, ale robi się coraz ciekawiej:).




W kąciku czytelniczym dzisiaj:


Czy w XXI wieku można tak bardzo "zniewolić" kobietę?
Czy dobrobyt może dać szczęście?
Wyrwanie się z pod kurateli ojca i męża jest ciężkie, ale możliwe.



Pierwszy tom tryptyku trzyma w napięciu od pierwszej kartki do ostatniej, a przyjaźń Natalii i Niny godna podziwu, pomimo dużej różnicy wieku. Fotografka i siostry Drop potrafią narozrabiać, a Szprot Je musi ratować:)).

Na dzisiaj koniec i czas do łóżka, bo jutro kolejny pracujący dzień:), ale wtorek mam wolny i znajdę choć kilka chwil, żeby poczytać Wasze blogi:).

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i cieplutko:).

Małgosia.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Woreczki bieliźniane 6...w duecie.

Kolejne woreczki poszły w świat, tym razem zrobiłam dwa. Tym samym wzorem, ale za to dodatkowe nici, oprócz jedwabnych dobrana kolorystycznie mulina, a najważniejsze toto, że wykorzystałam dwa różne kawałki lnu:


Pierwszy woreczek z delikatniejszego materiału i dlatego haft taki eteryczny:


Cudownie mi się haftowało, bo irysy to kwiaty z mojego bukietu ślubnego:).


Cała reszta tak, jak w poprzednich woreczkach, czyli koronka i sznureczki:



Drugi woreczek bardziej wyrazisty:


Od razu widać, że len innego gatunku:



Myślę, że ten woreczek ma także swój urok:)).


Ostatnim czasem nie chwaliłam się postępami w hafcie mojego domku, więc to nadrabiam,
na koniec maja było tak:



Widać dym z komina, którego niema:)).
Na koniec czerwca to się zmieniło:



W lipcu dłubię powoli, ile mi się udało wyhaftować pokarzę w następnym poście.


Tegoroczne lato na Pomorzu nas nie rozpieszcza, więc zamiast wylegiwania się na plaży zalegamy w fotelach z dobrą herbatką i książką w rękach, tym razem polecam:


To kontynuacja "Sielsko i diabelsko", życie na prowincji wcale nie jest takie nudne, a wręcz odwrotnie, dzieje się bardzo wiele. Świetna lektura na letnie niepogody:)).

Druga książka z przekazem optymizmu:


W każdym wieku mamy szansę na szczęście, choć chodzi ono krętymi drogami, troszkę śmieszno, troszkę straszno;)).
Podobno jeszcze tydzień kiepskiej pogody, a później już tylko lato, lato i lato...
Jednak nie zapominajmy o książkach, bo dzięki nim możemy przenieść się w inny świat, choć u nas za oknem byle jak:)).

Koniec na dzisiaj, jutro rano pobudka o 5.30 i do roboty:)), a roboty multum, a zwłaszcza na drutach, kolejny post druciany.

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko, bo chłodny wieczór u nas i serdecznie, bo czuję się dobrze w Waszym towarzystwie:)).
Małgosia.