Obserwatorzy

sobota, 27 sierpnia 2016

Woreczkowo

Rozsypał się worek z woreczkami:), miałam zrobić 6 sztuk, ale z kawałka lnu, który znalazłam w moich zapasach wykroiłam ich 12. Woreczków nigdy za dużo:)).
Podzieliłam je na dwie części: 6 z różami, 6 z wzorami, które wpadną mi w oko ( a potem się dziwię,że muszę nosić okulary), i do dzieła:).
Woreczki nie są duże, 11x15cm, więc i hafty nie za wielkie, ale niektóre dosyć pracochłonne.
Całość prezentuje się tak:


Teraz zasypię Was fotkami mojej dziubaniny:).
Pierwsze będą różyczki:


Niby wszystkie jednakowe, ale jednak każda inna:







Koniec monotonii, teraz będzie to co dało mi po oczach:


Tutaj różnorodność, kształtów i kolorów:







Troszeczkę rozbujałam się ze zdjęciami i wyszły małe kompozycje kwiatowo- sercowe:







Na zakończenie komplet wymęczonych pozowaniem woreczków:


Już ich nie ma tylko zostały mi te fotki, ale w planach mam następne troszeczkę większe, te są na drobiazgi, a nowe będą na bieliznę, bo ładne rzeczy powinny mieć ciekawą oprawę:).

Jak ostatnio bywa coś dla oka i ducha:


Co zrobić, jak stajemy przed ścianą...? Żyć do końca:)), a koniec może być bardzo ciekawy:).


Przestępstwo rozwiązane po 30 latach, ale jakie słodkie:)).


Temat, który z największych pragnień stał się publiczny i polityczny, ale wart przeczytania i przemyślenia.

Wracam do rzeczywistości, ale nie szarej, bo u mnie wreszcie świeci piękne słonko, czego i Wam życzę:)).
Pozdrawiam sierpniowo, cieplutko i słonecznie:)).
Małgosia.

niedziela, 7 sierpnia 2016

"Gacie hrabiny"

Wszystko zaczęło się od pytania:
-Uszyjesz mi?
Cóż miałam odpowiedzieć?
-Uszyję:).
Tak zaczęła się cała historia, na początku było tak:


Pomierzone, wyliczone, a teraz wybór:


Lekki oczopląs, ale decyzja tylko jedna:


Niepozorny, ale na topie:).
Do dzieła!
Maszyna odpalona, czas rozpocząć taniec z nitką:)):


Dno obszyte granatową bawełnianą lamówką, którą wykorzystam w kilku innych miejscach:


To plecki, plus bawełniana koronka:


To jeden z boczków, dla kontrastu dodałam czerwoną satynową tasiemkę:


To efekt końcowy:).
Taką surowiznę zabrałam do pracy, poskładane nie robiło żadnego wrażenia.
Przez przypadek zobaczył to nasz Kierownik i stwierdził: "To wygląda,jak gacie hrabiny":))))
I tak zostało, spodobało się właścicielce tego cuda.
Po pracy była próba generalna i odbiór mojej pracy:


Troszeczkę przygotowań:



Kilka małych poprawek:


I.... "gacie hrabiny" w całej okazałości.
Myślę, że udało mi się zadowolić właścicielkę tego wehikułu, odrobina kobiecości nawet rowerowi nie zaszkodzi:))).



Jak ostatnio bywa coś dla moli książkowych:


Czasami można się nieźle w życiu zaplątać, ale najważniejszy jest powrót do najbliższych.


Druga część "Powrotu do Nałęczowa", równie ciekawa.
Czasami chciałoby się zamienić z główną bohaterką, ale tylko czasami:)).


Uważajmy na wypowiedziane po cichu prośby i marzenia, bo mogą się spełnić, ale nie zawsze po naszej myśli, ale marzyć zawsze warto:).
Mam nadzieję, że któraś z tych pozycji Wam się spodoba.

Na dzisiaj tyle, następnym razem  coś starego i nowego:).
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i cieplutko w to niedzielne popołudnie:)).
Małgosia.

środa, 20 lipca 2016

Wygrana w "Powoluśku"

Już dawno miałam o tym napisać, ale wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie, a na końcu nawet mój staruszek komputer, ale tę walkę wygrałam ja z pomocą mojego synka ( pogotowie techniczne:)).
Jakiś czas temu zapisałam się na rozdawajkę w "Powoluśku" i jak to u mnie bywa troszkę mi się zapomniało, jak zaglądnęłam na blog Aldony i okazało się, że wygrałam to opadła mi szczęka. Poczekałam kilka dni i dostałam przesyłkę z takimi skarbami:


Na moim zdjęciu wygląda to niepozornie, ale w rzeczywistości BOMBA:






Wazonik szklany w cudnym kolorze, tu może tego nie widać, ale przypomina mi malachitową zieleń, na razie cieszy moje oczy stojąc na stole, bo nie mogę się zdecydować co do miejsca docelowego.





Do wazonika dołączona była karteczka z pozdrowieniami - "Dziękuję Aldonko!"

Najbardziej zauroczyła mnie zawartość gazetki, którą dostałam, załączam kilka zdjęć:








Najpierw sielsko, ogrodowo i letnio, akurat po nieciekawej aurze u nas fajnie się ogląda:).







Wnętrza urokliwe, a obrus na ostatnim zdjęciu zaparł mi dech, wyhaftować takie cudo....:))).
Naoglądałam się do utraty tchu:).





Na koniec coś praktycznego, doszyć falbanki do bluzki i będzie nowa kreacja:).


Teraz, jak ostatnio u mnie bywa coś dla ducha:





Kryminał z panią bibliotekarką, panem policjantem i tytułowym psem, książka trzyma w napięciu, a czyta się w szalonym tempie, polecam:).





Przyjaźń przez duże "P", nawet udaje się w trójkącie, kilka książek Tej autorki już przeczytałam i każda mi się podobała:).





Miłość po sześćdziesiątce też może być piękna, polecam dla wszystkich Pań, bez względu na wiek:)).

Na tym koniec na dzisiaj, następnym razem będzie o gaciach hrabiny:).
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko i słonecznie:)
Małgosia.