Obserwatorzy

niedziela, 18 sierpnia 2019

Woreczek z czerwonym oczkiem:).

Zrobiony jakiś czas temu wreszcie się doczekał pokazania:


Takie maleństwo na drobiazgi, może biżuterię, albo przydasie w torebce:).



Już kiedyś taki robiłam, a teraz dodałam koloru w postaci koralika


Na taki drobiazg wystarczył kawałek lnu na wsad i resztki kordonka.


I powędrował w dobre ręce spełniać swoją rolę:).

Kącik czytelniczy otwarty:


Czytałam na bezdechu, a na koniec spłakałam się okrutnie.
Jak bardzo potrafimy się zagubić w życiu i jaką cenę musimy za to zapłacić?
Tego nie wie nikt,dopiero gdy tego doświadczy oceni czy warto.

Dlaczego ten czas tak goni?
Kolejna niedziela się kończy i czuć jesienią wieczorami, a poranne mgły o tym przypominają.
Pozdrawiam Wszystkich mnie odwiedzających, do następnego spotkania.
Życzę udanego tygodnia:).

Małgosia.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Woreczek bieliźniany nr 26 awangardowy.

Jednak są moją pasją, uwielbiam je haftować, a zwłaszcza dobierać wzory do charakteru lub upodobań nowych właścicielek:).
Oto kolejny dla pewnej przebojowej Anki:



Nie wiem, czy dobrze dobrałam nazwę dla tego woreczka, ale tak mi się skojarzyło. W XXI wieku to nie nowość, ale 100 lat temu takim wyglądem kobiety szokowały towarzystwo. Były za bardzo wyzwolone i ich wnuczki doczekały takich czasów, że takim wyglądem też mogą zaszokować, ale jedynie na balu przebierańców)). A ja mam sentyment do kapeluszy, długich rękawiczek, odpuszczę sobie długą fifkę z papierosem, bo nigdy nie paliłam, ale potrzymać w ręce dla szpanu, dlaczego nie:))).



Wiem, że nowej właścicielce bardzo spodobał się woreczek z hafcikiem.


Jak w każdym koronkowe wykończenie.


Zapakowany i gotowy do drogi:).

W cyklu prezentowym: moja córcia zażyczyła sobie na urodziny chustę w ważki, więc zakupiłam włóczkę i szydełko poszło w ruch:


Mam nadzieję, że do listopada zdążę:)).

W ramach przerywnika książka:


Książka o życiu i przeżywaniu, nie ma na to reguł, każdy z nas żyje po swojemu.

Cudownie zaczął mi się poranek, cisza, spokój, błękitne niebo, słoneczko, tylko od czasu do czasu zagruchają moje dzikie gołębie, niedzielo trwaj...

Wracam na ziemię, obiad, może jakieś ciasto i przygotowywania do nowego tygodnia:).

Życzę Wszystkim cudownej niedzieli i udanego tygodnia:).

Małgosia.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Kocyk dla Kazika.

Skończyłam go wczoraj, dzisiaj rano obfociłam, a godzinę temu odebrali go Dziadkowie.


Niby prosty wzór,robiłam francuzem, wybrała go Mama maluszka,ale dłubało mi się bardzo mozolnie. Monotonia dla mnie nie wskazana, uwielbiam wzory:).


Żeby go odrobinę urozmaicić dodałam chwościki.


Robiłam z tej włóczki, wyszło 6 50g motków, zostało ok 80cm, oczywiście, jak zwykle zapomniałam zmierzyć, miało być 80x90 i chyba tak wyszło, ale jedno co zapamiętałam, to nabrałam 182 oczka i poleciało:).


Żadne ze zdjęć nie pokazuje pięknego miodowego koloru.


Tutaj czeka gotowy do podróży:).
I odjechał do małego Kazia, myślę, że będzie miał pod nim kolorowe sny, a i na spacerkach będzie mu puchato :)),

Obiecałam sobie, że nie zacznę nowej robótki dopóki nie zakończę dwóch rozpoczętych i... nie dotrzymałam słowa, bo zaczęłam nowy kocyk. Tym razem dla dziewczynki, na prośbę córki, bo Jej koleżanka będzie mamą we wrześniu:


Tym razem będzie kremowy w listki, jeszcze sporo pracy przede mną, a cała reszta leży:).


W ramach przerywnika dłubię mój domek:




Mizerne efekty, ale zawsze coś.


Nie zapominam także o czytaniu:


Praca w korporacji nie zawsze wychodzi na zdrowie, czasami przepracowanie ma dziwne skutki.
Czy można aż tak zatracić się w pracy, żeby żyć w dwóch światach?

Ja żyję w realu i jutro biegnę z rana do pracy:)).

Jeszcze tylko małe przygotowania i do spania:)).

Pozdrawiam Wszystkich tu zaglądających i życzę udanego tygodnia:)).

Małgosia.


niedziela, 28 lipca 2019

Woreczek bieliźniany nr 25 - kwiaty we włosach.

Kolejny woreczek wywędrował do cudownej dziewczyny, będzie miał okazję wędrować po świecie:).



A zaczęło się od:


Bardzo lubię te moje woreczki, mam w planach zrobić jeszcze kilka.
Haft tego sprawił mi wiele radości, to taki kobiecy motyw:



Woreczek dosyć duży, bo musi pomieścić wiele drobiazgów z damskiej garderoby.


Wykończenie wydzierganą szydełkiem koroneczką.


Zapakowany i gotowy na zmianę miejsca zamieszkania.

Świat nie znosi pustki, więc bardzo szybko ją zapełniłam kolejną robótką:


Co to takiego, okaże się za jakiś czas, gdy skończę i z pewnością się pochwalę:).

Czas na czytanie zawsze znajdę, więc tym razem dwie książki tworzące całość:


Wnuczka opiekuje się ciężko chorą babcią, a także mieszkaniem na poddaszu, gdzie rozmawia z kwiatami. Bardzo szybko zaprzyjaźnia się z lokatorami starej kamienicy.


Okazuje się, że zamieszkanie Heleny-Leny wpływa bardzo pozytywnie na mieszkańców domu, wszyscy tworzą zgrane towarzystwo wspomagające się w trudnych chwilach.
 Jest także bardzo ciekawy wątek robótkowy, jedna z sąsiadek prowadzi sklep z rękodziełem, a Lena jej w tym pomaga. Drugim z wątków jest tajemnica babci skrywana przez kilkadziesiąt lat, w której wyjaśnieniu pomaga tajemniczy właściciel poddasza.
Świetna lektura na letnie wieczory:)).

Właśnie taki wieczór się kończy i z pewnością coś poczytam przed snem.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i życzę udanego tygodnia:).

Małgosia.

niedziela, 14 lipca 2019

Ptasia zawieszka.

Najgorzej, jak wiele pomysłów kłębi się w głowie, a w realu na wszystko brak czasu.
Jako przerywnik powstała taka malutka zawieszka:


Najlepiej się prezentuje na ciemnym tle, a docelowo ma wisieć na ceglanej ścianie.


Na innym tle wygląda troszeczkę mdławo, ale ma swój urok.
Wzoru sama nie wymyśliłam tylko znalazłam zdjęcie na facebooku i odtworzyłam bez schematu, jeszcze mam kilka, więc w ramach przerwy między robótkami powstanie takich kilka.
Wykrochmaloną robótkę przywiązałam do bambusowego patyczka  i zawiesiłam na tasiemce:


Plany się zmieniły i nie na ceglanej ścianie, a w witrynie zawisły sercowe ptaszki.
Taką niespodziankę zrobiłam wczoraj mojej przyjaciółce Agnieszce:


Ja też jestem obdarowywana prezentami i niedawno dostałam taki magnesik na lodówkę:


To bardzo miłe, jak o sobie pamiętamy:)).

Teraz coś o roślinkach, jakiś czas temu kupiłam na wyprzedaży w markecie rachityczną paprotkę i postanowiłam ją reanimować, trochę pogadałyśmy,przesadziłam ją do świeżej ziemi, zasiliłam biohumusem, podlewałam wodą z mlekiem i tak mi się odwdzięczyła:


Udało mi się i jestem ogromnie zadowolona:)).

Minął kolejny miesiąc z moim haftowanym domkiem, raz idzie lepiej, raz gorzej, a na koniec czerwca było tak:




Krzyżyków u mnie sporo, bo haftuję kolejny woreczek bieliźniany:



W wolnych chwilach przysiadam z książką:


Całe 730 stron trzyma w napięciu, bo dzieje się bardzo dużo. Bohaterowie zastanawiaj się kim są, urodzili się Polakami pod zaborami, innym językiem mówią w szkole, na ulicy, a innym w domu. Podzielone są rodziny, ale miłość ma tylko jeden język. Wspaniale się czyta do ostatniej strony.

Jeden tydzień minął, a kolejny się zaczyna, więc życzę Wszystkim udanego tygodnia i pięknej letniej pogody:)).

Małgosia.

niedziela, 30 czerwca 2019

Dla blondynki i brunetki...

Wiosną zakupiłam kilka motków cieniowanych włóczek i dopiero teraz zabrałam się za przerabianie ich, jako pierwsza wskoczyła na szydełko lawendowo-różowo-szaro-biała:


Robótkę zaczęłam grubym szydełkiem nr 4, bo myślałam, że szybciej zrobię, ale tak to nie działa:).
Ażurek wymagał uwagi i szło troszeczkę wolniej, ale udało mi się skończyć.
Tym razem nie zrobiłam zdjęć mojej Zosi, bo trafiły mi się inne modelki:)).
Wydziergane szalo-ponczo po prostu zabrałam do pracy i na przerwie obfociłam dziewczyny, najzwyczajniej na świecie musiałam się pochwalić nową robótką, a po ich minach widać czy mi się udało:).
Blondynce Sylwii w tych kolorach jest bardzo twarzowo:):




Można je nosić do koszuli...




...a nawet w nim się pokręcić:)).


Łączenie zrobiłam takie nietypowe, w trzech miejscach złapałam sznureczkami i wywiązałam kokardki, co dodaje całości uroku:).


Brunetce Kasi też pasują te kolory:).


Kasia rozwiązała kokardki i zaczęła szal układać po swojemu:



Na każdą okazję można udrapować inaczej.

Dziękuję Wam dziewczyny za sesję, od razu lepiej się czuję, gdy innym się podoba to co robię.

Ostatnio zrobiłam kilka zdjęć moim roślinkom na tarasie:



Wiosną kupiłam moje ulubione "angielki", to pelargonie o przepięknych kwiatach, ale jaka była wiosna każdy pamięta, bałam się, że nic z nich nie będzie, bo odrobinę podmarzły,ale jakoś dziewczyny się nie dały i przepięknie zakwitły. W tych samych donicach posadziłam bakopę i nie służy im wzajemne towarzystwo, będę o tym pamiętała w przyszłym roku.

 

Fuksje źle się czuły na nasłonecznionym parapecie, więc dostały odrobinę cienia.


Lawenda to odmiana jednoroczna, a u mnie dobrze się czyje kolejny sezon:).


Wrzos miał być przesadzony do gruntu, ale tak ładnie się rozrósł, że pozwoliłam mu rozłożyć się na tarasie:).


Bratki zdominowały doniczkę z powojnikiem, bo nie zauważyłam,że tak mocno się rozsiały w ubiegłym roku, a teraz pięknie rosną i kwitną.
Co jakiś czas będę pokazywała co się dzieje u moich roślinek.

Jeszcze mam czas na czytanie, bo w te upały nie zawsze mam chęć na inną robotę, a czytać można przy każdej pogodzie:):


To już ostatnia część tej serii, i najbardziej mnie poruszyła. Tak bardzo jesteśmy zagonieni w codziennym życiu, że nie widzimy innych, a oni sami o tym nie wiedząc potrzebują naszej pomocy.
Wszystkie cztery części warte są przeczytania.
Byłam w czwartek w bibliotece i znowu urosła moja piramidka do przeczytania, więc będę zarażała manią czytania:).

Dzisiaj post poranny, bo już zaczyna się upał, u nas podobno dzisiaj +36, więc chyba zdesantuję się do piwnicy, a tam nie wiem czy mam zasięg internetu:)).

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i chłodno:)).

Małgosia.